frankowe wieści

W doniesieniach o kredytach frankowych używa się fałszywego sformułowania o rzekomej pomocy dla frankowiczach – nie chcemy pomocy a jedynie tego aby banki zadowoliły się zyskiem jakiego mogłyby się spodziewać wtedy gdyby frank nigdy dla żadnego z klientów nie podrożał względem złotówki – bo przecież i taka opcja musiała być brana pod uwagę… siła nabywcza złotówki powinna być podstawą przewalutowania. Przy braniu kredytu nikt, słownie NIKT, z bankierów/doradców/konsultantów/itp. nie informował kredytobiorcy, że kurs CHF jest SZTUCZNIE utrzymywany/broniony przez bank szwajcarski. Oznacza to, że kredyty były udzielane w oparciu o fałszywe informacje. Ryzyko walutowe to co innego niż sztuczny kurs waluty nie poparty warunkami rynkowymi kredyt bez bik . Teraz wszyscy podkreślają, że nagle, niespodziewanie bank szwajcarski uwolnił/przestał bronić kursu CHF!! Co to znaczy? Kredyty były udzielane w oparciu o fikcję, a nie rzeczywistość. Powtarzam, żaden bankier o tym nie informował klientów! Trzeba tylko to uświadomić sądom. eśli w zapisach tysięcy umów są klauzule abuzywne (=nie legalne = nie wiążące stron), dotyczące sedna tj. waloryzacji i przeliczania rat, to po prawomocnych wyrokach sądów – takie klauzule odgórnie powinny być zastąpione u WSZYSTKICH kredytobiorców posiadających takie zapisy. Państwo prawa- KNF – powinnien zażądać tego od banków. Inaczej poszkodowane jednostki zaleją sądy pozwami, a tych których nie będzie na to stać – zbankrutują, uciekną z kraju… Przecież mówimy o problemie społecznym 500 tys. rodzin, które zamiast przeznaczać pensje na usługi/towary lokalnych rynków (tj. zasilać lokalny rynek) zbierają na spłatę raty dla wielce szanownych banków – autorów tych nielegalnych umów. Państwo, KNF nie powinno pozwalać na taką lichwę (ok.250-300%). Kredytobiorcy wyraźnie proponują – przewalutowanie po kursie z dnia umowy   i pokrycie różnicy za już pobrane raty wg. kosztów kredytów w PLN(WIBOR minus naliczony LIBOR)tj. spłatę jak się należy kredytu w PLN, tyle co zaciągneli = spłatę tego co w PLN im przelano. PROSTE.

Banki

Według danych opracowywanych przez Narodowy Bank Polski, pod koniec czerwca minionego roku kapitał polski kontrolował 11 banków komercyjnych. W tym cztery są kontrolowane przez skarb państwa. Bezpośrednio skarb państwa sprawuje pieczę nad PKO Bankiem Polskim SA i Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Pośrednio kontroluje Bank Pocztowy SA oraz Bank Ochrony Środowiska SA. Stracił natomiast kontrolę nad Bankiem Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych SA. Inwestorzy zagraniczni przejęli kontrolę nad niektórymi cukrowniami i zakładami energetycznymi, które to były mniejszościowymi akcjonariuszami banku.

Polski kapitał nie ma już kontroli nad Bankiem Gospodarki Żywnościowym. Został on dokapitalizowany przez Rabobank Nederlanden i EBOiR. Instytucje te odkupiły też akcje od banków spółdzielczych i zrzeszających.


Źródło: NBP

Natomiast inwestorzy zagraniczni z 17 krajów kontrolują 44 banki komercyjne. W I półroczu 2005 r. łączna wartość posiadanych przez nich akcji banków krajowych wzrosła do 7,3 mld zł. Jedyne banki polskie – w 100% polskie – to banki spółdzielcze. W razie kryzysu nie uciekają za granicę, opłaty mają w normie. Ja myślę ze jeśli banki nie są własnością Polaków to Polacy zostają ograbiani przez obcych ze swojej pracy. Nastepuje odplyw kapitalu za granice tak jak w wielu biednych krajach na swiecie.
Powinnismy zakladac Polskie Banki ktore inwestuja swoje dochody w rozwoj naszego kraju. Trzeba zacząć od zera od Spółdzielni Kredytowych.  w Polsce mamy pod dostatkiem, to ludzi, którzy ze wszystkiego są niezadowoleni i którzy na wszystko narzekają (a to że ich banki wykorzystują, a to pracodawcy, a to znowu ci od pożyczek argentyńskich) i wszystkie te nieszczęścia zwalają na państwo (dawno temu modne było zwalanie na żydów, masonów lub cyklistów). Ja natomiast nie narzekam, tylko jak mi się coś nie podoba to staram się to ZMIENIAĆ tak, żeby było lepiej, bo nie słyszałem, żeby komuś jęczenie w czymkolwiek pomogło. No ale ty może jesteś wyjątkiem i jak sobie pojęczysz i ponarzekasz to ci się poprawia (chyba tylko samopoczucie, bo na pewno nie finanse). I na koniec jeszcze jedno – muszę przyznać, że twój kolega (którego wyżej opisałeś) jest chyba twoim dobrym kolegą, bo ja o twojej INWESTYCJI w totka , wyraziłbym się bardziej dosadnie niż on. No cóż, na twoim przykładzie widać wyraźnie, że zawsze na tym świecie będą bogaci i biedni, zadowoleni i niezadowoleni, tak było, jest i będzie. Wszystko zależy od tego do jakiej grupy chce się należeć – ty jak rozumiem już wybrałeś, kminku.