gospodarka

1. Zgoda, iż ta „obietnica sukcesu” była jednym z zasadniczych czynników sukcesu USA, ale dziś to jest już zdecydowanie przeszłość. I nie sądzę, że wierzy w nią dziś nie tylko, że większość obywateli USA, ale sądzę, że nie wierzy w nią nawet i większość imigrantów, którzy tam dziś przybywają oraz przebywają głównie dla tego, że w ich ojczyznach jest jeszcze gorzej niż w USA.
2. Nie sądzę, że Amerykanie są bardzo praktyczni. Oni są po prostu bardzo ograniczeni, a więc nie patrzą w przyszłość i cieszą się tym, co mają, tyle, że dziś to jest coraz bardziej radość idioty z tego, że zrobiło mu się cieplej w gaciach na skutek wypróżnienia się. Jak to zauważył dawno temu J.K. Galbraith, sukces Ameryki wziął się z tego, że tam na początku nie obowiązywały, na skutek ogromnej obfitości prawie wszystkiego, prawa ekonomii. A więc każdy kolejny kawałek ziemi nie był, jak w Europie, gorszy a lepszy a robotnik, który stracił pracę, zyskiwał na tym, gdyż inna firma oferowała mu wyższą pensję, a rząd oferował mu darmową ziemię, zrabowaną Indianom…
3. Ani w USA, ani też w Polsce, nie ma i nigdy nie było demokracji, a tylko jej fasada oraz jej pozory. Stąd też głosowanie niczego nie zmienia, gdyż gdyby zmieniało, to by było zakazane, a w USA i w RP rządziły i dalej rządzą elity, które zmieniają się tytko w wyniku rewolucji (p. teoria elit V. Pareto). W USA ostatnia rewolucja była w XVIII wieku, a w Polsce w wieku XX (dokładnie w roku 1989).
4. I zgoda, że „proszę pokazać mi jakieś przestępstwo gospodarcze czy polityczne z Polski a podejmuję się znaleźć w tej samej kategorii kilka razy poważniejsze z terenu USA” (a ja także np. w Australii). darmowe chwilówki
5. Ja nie podziwiam prowadzących firmy, gdyż zysk bierze się z wyzysku, a więc nie da się być jednocześnie uczciwym człowiekiem i przedsiębiorcą, gdyż tak, a nie inaczej dzieje się w kapitaliźmie rynkowym: jego prawa wymagają, aby zysk pochodził z wyzysku. Inaczej: ludzie nie są źli z definicji (albo też z urodzenia) – złymi robi ich dopiero kapitalizm, tak jak poprzednio feudalizm robił diabła ze szlachcica a niewolnictwo – z właściciela niewolników…
6. Zgoda zaś, że emigranci powinni i mogą doradzać tam, gdzie płacą podatki. Tyle, że ja płacę je i w Australii, i w Polsce (a niedawno temu też i w Portugalii i na Cyprze).
7. Co do Jugosławii – tam namieszał Zachód (gł. USA i Niemcy), podobnie jak też ostatnio w Libii a obecnie miesza w Syrii. A w Polsce, to bandyci z WIN itp. organizacji terrorystycznych, gdyby dostali większą pomoc z Zachodu, to krwawo by się rozprawiły z polskimi chłopami, którzy mieli czelność wziąć „pańską” ziemię z reformy rolnej. I cieszmy się, że nie mamy dziś Kresów Wschodnich, gdyż tam, a szczególnie pod Lwowem i dalej nieco na wschód (Wołyń!), to byśmy mieli dziś krwawe jatki, w których Wojsko Polskie pacyfikowałoby wsie ukraińskie, a bandyci z UPA i inni „banderowcy” – wioski polskie…
8. Co do długów i nie tyle ‘grożącego’ a AKTUALNEGO bankructwa Polski, to zgoda, że po pierwsze ciśnienie w kotle społecznej wściekłości było w znacznym stopniu zmniejszone przez emigrację, ale ilu Polaków może jeszcze przyjąć pogrążony w recesji Zachód? A co do wsi, to tam wciąż jest, szczególnie w b. zaborze rosyjskim i austriackim, ogromne przeludnienie, a co do infrastruktury, to skąd wezmą się jej użytkownicy, skoro najlepsze jednostki z Polski wyemigrują, a reszty nie będzie stać nie tylko, że na opłatę za jazdę autostradą, ale jak dziś w Grecji, na paliwo, rejestrację i ubezpieczenie samochodu… To ze banka ktora pekla w real estate na terenie USA i sie nie rozprzestrzenila dalej wynika z rostego mechanizmu. W calym kapitalistycznym swiecie lobby bankowo-real estate nie dopuszcza do tego aby nagle w ktoryms kraju spadly ceny dzialek budowlanych. bo to by zachwialo krzywa wzrostu cen mieszkalnictwa, ktore jest jedynym sektorem wykazujacym wzrost cenowy przypisywany nieslusznie wzrostowi gospodarki. To jest mechanizm pod calkowita kontrola bankow przy wspoludziale rzadow. Dla przykladu w takim Pert w Australii wydawaloby sie ze ceny domow powinny byc niskie, bo to przeciez koniec swiata, nic podobnego.
Polska juz weszla w ten mechanizm dlatego w Warszawie obserwujemy astronomiczne ceny, chociaz tak na prawde to miasto nie ma nic do zaoferowania, bo w rankingach ktore i tak sa subiektywne Warszawe znalezc byloby graniczace z cudem opróżnianie separatorów.
Z calego wyscigu w gore cen wylamuje sie w jakis sposob Berlin. Mysle ze to wynika z faktu iz on jest usytuowany na terenie bylego DDR, a tam jak wiadomo ludzi ubylo, Trabanta i Wartburga sie nie produkuje, kopalnie okrywkowe wegla brunatnego zieloni pozamykali.